Skandynawska zupa rybna

Ten przepis jest wypadkową różnych szwedzkich i fińskich przepisów na „białą” (a właściwie łososiową) zupę z łososiem (podwójnym, bo świeżym i wędzonym) w roli głównej.

Delikatna, acz nie nudna w smaku, podkręcona wędzoną nutą, pachnąca koperkiem i koprem włoskim, ze swojskim ziemniakiem. 

Składniki (na 2-3 porcje):

  • 300g surowego łososia
  • 100g wędzonego łososia (polecam atlantyckiego)
  • 400 – 500ml bulionu rybnego lub warzywnego
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 100ml słodkiej śmietanki 12%
  • 1 łyżka i 1 łyżeczka masła
  • łyżka sosu rybnego
  • łyżeczka nasion kopru włoskiego (czyli fenkułu)
  • 1/2 pęczka koperku
  • pieprz
  • 1/2 cytryny

IMG_6898

Zaczynamy jak zwykle: od podsmażenia cebuli. Będziemy używać masła (1 łyżka) więc mały ogień i czujne oko! W tym przepisie cebula (pokrojona w piórka lub większą kostkę) ma być bardziej uduszona niż usmażona – nie chcemy jej zezłocić – ma być miękka i delikatna. Gdy cebula jest już zeszklona, dorzucamy na patelnię z grubsza posiekany czosnek i utłuczone w moździerzu ziarna kopru włoskiego – to jest bardzo ważna przyprawa, proszę jej nie pomijać!

Po jakiś 4 minutach zestawiamy patelnię z ognia i bierzemy się za łososia. Jeśli mamy filet ze skórą to najpierw ją usuwamy (i wrzucamy do grzejącego się bulionu), jeśli mamy filet bez skóry to po prostu kroimy rybę na zgrabne kawałki – takie łatwe do konsumpcji i mieszczące się na łyżce. Rybę oprószamy świeżo mielonym czarnym pieprzem i odstawiamy na blat, żeby zyskała temperaturę pokojową.

Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę o rozmiarze podobnym do kąsków ryby i gotujemy w osolonym wrzątku. Odcedzamy – niech czekają na swoją kolej.

Podgrzewamy bulion, dorzucamy do niego (jeśli pływały w nim łososiowe skórki to najpierw go przecedźcie) zawartość patelni + wędzonego łososia (zostawcie sobie ciut do dekoracji). Wlewamy sos rybny…zaraz…skandynawski przepis miał być – gdzie mi tu z tym tajskim smrodem? Tajskiego smroda można pominąć, jednak moim zdaniem dodaje zupie to coś – podobnie jak sos sojowy w różnych, zupełnie nie orientalnych daniach. Wlewamy słodką śmietankę i miksujemy zupę na gładko.

Doprawiamy: raczej nie solą (wędzona ryba i sos rybny powinny nam w 100% temat soli załatwić) a pieprzem i skórką z cytryny (tylko żółta warstwa). Próbujemy, w razie potrzeby dolewamy więcej bulionu lub śmietanki. Do przyprawionej i zmiksowanej zupy dodajemy łyżeczkę masła i jeszcze raz krótko miksujemy. Po co dodatkowe masło? Spróbujcie zupy przed i po – zrozumiecie.

Do gorącej zupy wrzucamy ugotowane ziemniaki, surową rybę i podgrzewamy całość jeszcze dosłownie 2 minuty. Wyłączamy ogień, wsypujemy hojnie koperek, mieszamy i doprawiamy dosłownie płaską łyżeczką soku z cytryny (nie przesadźcie). Zupa powinna teraz 5 minut sobie postać na blacie – dzięki temu ryba dojdzie ale się nie przesuszy, sok z cytryny się nie zagotuje a koperek nie straci koloru.

IMG_6899

Rozlewamy zupę do misek, posypujemy świeżo mielonym pieprzem, dekorujemy kawałeczkiem wędzonego łososia i bonusową szczyptą koperku. W zupie pływają ziemniaki i kawałki ryby, jakby jednak komuś składników sycących było mało, to można dodatkowo zaserwować, jako dodatek, grzanki z bardzo ciemnego, żytniego chleba (sprawdzi się też podpieczony pumpernikiel).

IMG_6900

W Finlandii, nawet w restauracji serwują tę zupę prosto z garnka (obowiązkowo ozdobionego muminkami ;), gdyż jest to potrawa w wersji rodzinno przyjacielskiej, czyli grupowej. Oprócz gara z zupą, misek i łyżek dostaniemy na stół rzeczone ciemne, ciężkie, nieco słodkawe pieczywo, bardzo podobne w smaku do pumpernikla lub chleba litewskiego.

Pyszna zupa na jesienne wieczory – warto zrobić więcej i zaprosić znajomych!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *