Hummus z suszonymi pomidorami i chilli

Ulubiona, ostatnimi czasy, przekąska imprezowa, nie tylko pośród wegan i hipsterów, tak modna i oczywista, że już wręcz passe 😉 Trudno się jednak dziwić niesłabnącej popularności tego dipu: jest uniwersalny, łatwy do jedzenia, zdrowy, pyszny…ok, wcale nie taki lekki i niewinny, ale kaloryczność zrekompensuje nam bogactwo roślinnego, strączkowego białka.  Ciecierzyca i płynny sezam sprawiają, że hummus jest bardzo sycący, cytryna zaś sprawia, że dip ma charakter . Czy jest to danie kuchni arabskiej, czy żydowskiej – tego sporu pewnie nie da się rozstrzygnąć, natomiast na pytanie, czy zrobienie porządnego hummusu w domu to naprawdę wielka sztuka, Czoch wam zaraz odpowie, podając przepis na swoją ulubioną, hummusową wariację.

Składniki:

  • 400 g puszka ciecierzycy ( czyli ok.260g ciecierzycy po osączeniu)
  • 2 -3 suszone pomidory z oliwy
  • 1/2 świeżej, czerwonej chilli, bez pestek
  • 3 czubate łyżki pasty tahini
  • 1 duża i soczysta cytryna (albo dwie mniejsze)
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 3-5 łyżkek lodowatej wody
  • szczypta soli
  • 1/3 łyżeczki sumaku
  • łyżeczka oliwy

Wiem, mnóstwo przepisów grzmi, że hummusu nie można robić z ciecierzycy z puszki. Trzeba koniecznie namoczyć suche ziarna na noc, dodawać sody i do moczenia, i do gotowania. Moim zdaniem, z ciecierzycy z puszki wychodzi dip tak samo dobry, gładki i kremowy – trzeba tylko przestrzegać proporcji i kolejności dodawania składników, i mieć naprawdę mocnego robota kuchennego (nie rozmiar, a silnik się liczą). Dzięki temu hummus robi się dokładnie tyle, ile trwa zmiksowanie…a nie dwa dni.

Zaczynamy od czosnku, papryczki i pomidorów. Rozdrabniamy je w robocie. Gdy będą już dość drobno posiekane, dodajemy odcedzoną i opłukaną pod lodowatą wodą ciecierzycę – partiami, mniej więcej na 3 razy, zgarniając, co dosypkę, masę ze ścianek robota. Gdy tenże odmówi już współpracy, dodajemy sól, sumak, sok z cytryny (przecedźcie przez sito, zmiksowane pestki zepsują smak) i pastę tahini (naprawdę solidne, czubate 3 łyżki).

Miksujemy, zgarniamy masę ze ścianek, i gdy robot znów się zablokuje, dodajemy tyle, bardzo zimnej wody, by umożliwić mu dalszą pracę. Wydaje się wam, że masa jest gładka? Macie rację, wydaje się wam. Mieszamy dokładnie pastę w misie robota, dajemy silnikowi ostygnąć i odpocząć, a gdy dojdzie do siebie dolewamy łyżeczkę oliwy, kolejną łyżkę wody i miksujemy na najwyższych obrotach jeszcze 5 minut. Próbujemy. Ja zazwyczaj koryguję kwaśność, wciskając jeszcze nieco soku z cytryny, i dodaję jeszcze łyżeczkę tahiny. Znów miksujemy aż do granic wytrzymałości robota. Hummus nie ma prawa mieć ani jednej grudki, serio, warto tak długo rozdrabniać. Nie warto zaś bać się stopniowego dodawania wody, pasty sezamowej czy cytryny. Hummus nie dość cytrynowy i nie dość sezamowy jest po prostu mdły i niesmaczny.

IMG_9970

Serwujemy polany oliwą, posypany sumakiem lub zatarem, można go oprószyć prażonym sezamem, natką pietruszki czy pestkami granatu. Najlepiej smakuje z chlebkami pita i warzywami. Taki hummus jest dość luźny, kremowy, nie ma konsystencji kitu do okien, więc jeśli ma być smarowidłem do kanapki, to raczej takiej, do zjedzenia od razu.

IMG_9972

Moją ulubioną wersją jest powyższa, ale śmiało możecie dodać np. upieczonego buraka (będzie różowy), lub miks kolendry i pietruszki (będzie zielony). Moja, pomidorowa wersja smakuje też świetnie z dodatkiem pieczonej papryki (i szczyptą papryki wędzonej). Pamiętajcie tylko, że gdy dodajecie upieczone warzywa, należy dać zdecydowanie mniej wody. Smacznego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *