Jagnięcina z porto i rozmarynem

Wystarczy pojechać w góry aby stwierdzić, że w Polsce wszędzie są owce. Grecy i Turcy też mają owce. Różnica jest taka, że oni wcinają je na 1000 sposobów a my poprzestajemy na wełnie i serach a mięso ślemy na eksport, zaś ogromny procent (wcale nie szeroko dostępnej) w polskich sklepach jagnięciny pochodzi z…Nowej Zelandii. Owszem, jagnięcina jest droga ale cena jest rezultatem niskiego popytu – czas ten popyt wygenerować. Wybierzmy tę bieszczadzką lub podhalańską, ekologiczną i przyrządźmy pieczony udziec – aromatyczny, pachnący winem, czosnkiem i ziołami, rozpadający się bez użycia noża. Czoch apeluje: jedzmy jagnięcinę bo warto!

Składniki:

  • 600g udźca jagnięcego
  • 3 cebule
  • 10 ząbków czosnku
  • 300-400ml czerwonego porto
  • 2 łyżki oliwy
  • duża gałązka rozmarynu
  • sól, pieprz

Udało mi się trafić na niewielki kawałek mięsa. Jeśli wasz udziec waży więcej to prawdopodobnie zużyjecie całą butelkę porto (wybierzcie raczej słodsze), więcej czosnku, cebuli i rozmarynu…oraz będziecie go piec nawet 2 godziny dłużej ale takim udźcem nasyci się wiele osób – warto się pomęczyć. Jakiej wielkości by nasz udziec nie był powinien być z kością – wyluzowany nie będzie aż tak zniewalający w smaku jak ten upieczony wraz z kością. Mięso myjemy, osuszamy, nacieramy posiekanym z 3 ząbkami czosnku rozmarynem (same listki), świeżo zmielonym pieprzem i oliwą. Pozostałe ząbki obieramy i zostawiamy w całości, cebule (ja używam 3 rodzajów: szalotki, białej i czerwonej ale weźcie jaką akurat macie pod ręką – byle nie za ostrą) kroimy na połówki lub ćwiartki. Mięso układamy w brytfannie, obkładamy warzywami i zalewamy porto. Marynujemy minimum 4 godziny (najlepiej całą noc), przynajmniej raz obracamy aby marynata równomiernie wniknęła w mięso.

jagnięcina w marynacie

Nie solę mięsa do marynowania – sól dodaję w ostatniej chwili, tuż przed pieczeniem. Rozgrzewamy piekarnik na maxa (u mnie 250°) i wyjmujemy mięso z lodówki – musi się lekko ogrzać ponieważ nie będziemy go obsmażać przed pieczeniem. Gdy piec się nagrzeje wrzucamy mięso (stroną z tłuszczem do góry) i po jakiś 10 minutach gdy wierzch lekko się zrumieni przekładamy mięso na drugą stronę, szczelnie przykrywamy naczynie(pokrywką lub folią aluminiową), wkładamy mięso z powrotem do piekarnika i zmniejszamy temperaturę do 140°. Po jakiś 90 minutach wyjmujemy mięso, obracamy na drugą stronę -próbujemy sosu ewentualnie korygując zbyt małą ilość soli i pieczemy minimum drugie tyle (wciąż pod przykryciem).

Idea jest taka, żeby mięso dało się dzielić dwoma widelcami(moje ustąpiło nawet pod naporem łyżki), ma być super miękkie więc jeśli wasz udziec jest duży to może spędzić w piecu i 6 godzin! Jest to pewna forma tortury bo już po ok. 30 minutach pieczenia w całym domu pachnie tak, że ślinianki wariują ale nie ma się co śpieszyć, zwiększać temperatury – można ją wręcz jeszcze obniżyć (nawet do 120°C) i piec np. całą noc. To jest świetne danie na wykwintną kolację – marynujemy rano lub przed pójściem spać, zaczynamy wieczór od pieczenia i gdy przyjdą goście podajemy udźca prosto z pieca…a jeśli nie będzie gotowy na sam start imprezy to goście katowani zapachem poczekają…i za szybko od nas nie wyjdą 🙂

Jak serwujemy? Można rustykalnie – stawiamy brytfankę na czymś żaroodpornym na środku stołu, do tego super świeży chleb, talerze i widelce – niech sobie każdy mięso odrywa, macza chleb w sosie, smaruje kawały chleba upieczonym czosnkiem…albo możemy podać udziec podzielony na porcje, z kuskusem lub ziemniaczanym puree a żeby sos wyglądał bardziej elegancko i „techno” miksujemy go na gładko – nie zagęszczamy mąką – upieczone warzywa zagęszczą sos dostatecznie. Trzeba zmiksowaną polewkę zagotować aby pozbyć się pianki; porcje mięsa na półmisek, sos do sosjerki i teściowa nie weźmie nas za dziki lud koczowniczy żrący z jednej michy 🙂

Upieczona jagnięcina

IMG_9818

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *