Kartoflanka z szafranem

Kartoflanka z szafranem

Po samej nazwie widać, że popełniamy mezalians. Żenić ekskluzywny szafran z pospolitą „pyrą”? Nie samą pyrą jednak ta polewka stoi…

Składniki (na 3 duże talerze):

  • ¼ selera
  • 1/2 małej pietruszki
  • 1 marchewka (marchewki objętościowo ciut więcej niż pietruszki i selera razem)
  • 2-3 średnie ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • duży ząbek czosnku
  • Bulion warzywny
  • Masło marchewkowe z curry (komu się nie chce robić masła marchewkowego, dodaje masła i ciut zwiększa ilość marchwi w przepisie)
  • Przyprawy: kolendra, kmin rzymski (lub kminek), curry w proszku, kurkuma,  szafran, sól, pieprz, brązowy cukier
  • Posypka: mocno wędzony boczek (3 plastry) i orzechy ziemne (duża garść niesolonych, bez tłuszczu), papryka słodka, curry

Rozmrażamy bulion warzywny (lub gotujemy od zera). Na patelni na odrobinie oleju (nie oliwy) szklimy cebulę pokrojoną w dość byle jakie piórka i zmielone w moździerzu ziarna kminu i kolendry (po solidnej szczypcie). Gdy cebula się zeszkli dodajemy marchewkę, pietruszkę i seler starte na grubej tarce i gruby plaster masła marchewkowego. Gdy się podsmaży dorzucamy pokrojony w plasterki czosnek i pocięte w kostkę ziemniaki, podlewamy bulionem, sypiemy szczyptę szafranu (porządną), kurkumy i curry (po płaskiej łyżeczce), przykrywamy i gotujemy aż ziemniaki zmiękną. Miksujemy masę dolewając odpowiednią ilość bulionu. Bulionu dolewajmy stopniowo – konsystencja finalna to gładki (dzięki ziemniakom) krem – niczym dodatkowo nie zagęszczany. Krem nie jest dla mnie tożsamy z papką dla niemowląt – zupa ma być od niej rzadsza :) Zmiksowaną zupę doprawiamy do smaku (to czas na cukier, sól i pieprz). Na sam koniec dodajemy jeszcze łyżkę masła marchewkowego i jeszcze raz, krótko miksujemy. Zupa ma być aksamitna, słonawa (nie żałujemy soli, zwłaszcza jeśli bulion był nie solony), lekko słodka, korzenno rozgrzewająca ale nie ostra. To nie jest wariant: pół słoika pasty curry, 2 chilli z pestkami i jazda, tylko zimowy, rozgrzewający posiłek  o głębokim, żółtym kolorze, nie ostentacyjnym, orientalnym aromacie, na jakże swojskich, polskich warzywach.

Posypka: na suchej patelni wytapiamy drobno pokrojony boczek, w połowie wytapiania dodajemy orzechy, podsmażamy chwilę (aż orzechy się podprażą), na koniec po szczypcie papryki i curry, ściągamy z palnika i ew. osączamy na ręczniku papierowym, posypujemy zupę.

Uwaga: ja należę do osób, które wędzonemu boczkowi nie mówią nie, ale jeśli podprażymy same orzechy z przyprawami to zyskamy świetną zupę wegetariańską.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *